Połów

« Powrót do listy haseł

Połów ryb stanowił w przeszłości źródło utrzymania wielu kaszubskich rodzin, zwłaszcza na Półwyspie Helskim oraz wsiach położonych nad Zatoką Pucką i otwartym morzem na zachód od Władysławowa. Rybołówstwem zajmowali się także mieszkańcy wsi położonych nad licznymi jeziorami na Pojezierzu Kaszubskim.

Rybołówstwo było wynikiem wielowiekowej tradycji opartej o doświadczenie, obserwację zjawisk pogodowych, zachowania ryb i znajomości wód. Wymagało wiedzy dotyczącej ryb, ich siedlisk, zwyczajów. Sposób połowu zależał od rodzaju ryb, używanych sprzętów, miejsca połowu i pory roku. W przeszłości rybołówstwo na Kaszubach, a zwłaszcza przybrzeżne rybołówstwo morskie, było zajęciem uprawianym zespołowo. Zazwyczaj kilkunastu (od 11-15) rybaków tworzyło stałe zespoły połowowe nazywane maszoperiami. Miały one charakter rodzinno-sąsiedzki, a członkami zostawali najczęściej synowie lub inni męscy członkowie rodziny rybaków należących do maszoperii. Maszoperią kierował szyper, który podczas połowów pracował tak jak pozostali członkowie maszoperii. Mniejsze znaczenie miały łódkowe zespoły połowowe złożone z kilku rybaków.

Podstawowymi narzędziami pracy rybaków były łodzie, kutry i sieci, toteż traktowano je szczególnie. Częstą praktyką było i jest poświęcenie nowo zbudowanego kutra czy łodzi. O poświęcenie proszono księdza. Święcono także sieci. Rybak z Władysławowa wspominał: „Kuter traktuję jak rzecz żywą. Święcono kutry zawsze, ale oficjalnie sieci nie święcono, choć ja sam, jak był pech i ryby nie wchodziły, to po cichu w nocy polewałem wodą święconą wziętą z domu i wtedy zaraz pech przechodził” (Kwaśniewska, 2013, s. 337). Przed wyruszeniem na połów zwracano uwagę, aby nie spotkać kobiety na drodze. Kobiet nie wpuszczano także na łodzie i kutry, gdyż miały przynosić pecha.

Rybacy z Półwyspu Helskiego łowili ryby zarówno na otwartym morzu, jak i w Zatoce Puckiej. W morzu łowiono kiedyś masowo dorsze (kasz. pomuchle). Przy połowach stosowano sieci stawne nety oraz liny z haczykami. Główny sezon połowu dorszy przypadał na miesiące jesienne i zimowe, ale według rybaków dawniej łowiono je przez cały rok, jeśli pogoda pozwalała. Dorsze nie należały jednak do ryb cenionych przez rybaków i kupujących. Ich popularność wśród konsumentów z Polski wzrosła w latach międzywojennych, gdy zaczęto je promować, organizując w Warszawie pokazy przyrządzania i degustacje. Także po II wojnie światowej promowano dorsze jako tanie ryby dla stołówek pracowniczych. Od pierwszej dekady XXI w. populacja dorszy w Bałtyku spadała, co spowodowało iż Unia Europejska od 1.01.2020 r. wprowadziła zakaz połowu dorszy w Bałtyku. Rybacy otrzymali rekompensaty.

Równie popularne były flądry (mniejsze to bantki, zaś starsze duże flądry to stornie). Sezon połowowy na flądry trwał od końca czerwca do początków listopada. Łowiono je netami flądrowymi – sieciami stawnymi, dochodzącymi do 50 m długości. Posługiwano się również cezami (małymi niewodami dennymi) oraz haczykami, umocowanymi na linie nośnej, mającej od kilkuset metrów do nawet kilku kilometrów długości. Nety flądrowe stosowali głównie rybacy ze wsi nad otwartym morzem od Władysławowa do Białogóry. Kilkuosobowe zespoły rybaków wypływały wówczas łodziami na odległe łowiska obfitujące w stornie. Każdy rybak zastawiał jednorazowo 4-6 net, a jednocześnie zbierał siatki z rybami zastawione poprzedniego dnia. Cezę stosowano często, gdy inne narzędzia rybackie zawodziły, chociaż praca przy jej obsłudze była ciężka. Dawała jednak gwarancję chociażby minimalnego połowu. W pracach związanych z połowem fląder, zwłaszcza netami, rybakom pomagały żony i dzieci, które wybierały ryby z sieci, rozplątywały i oczyszczały sieci. Flądry poławiane w Zatoce Puckiej były mniejsze, stąd uzyskiwano za nie niższą cenę.

Sprzedażą fląder, podobnie jak i innych ryb (z wyjątkiem łososi i węgorzy,) zajmowały się często żony rybaków. Przenosiły one ryby w mocowanych na plecach specjalnych koszach, nazywanych karżniami, pokonując nawet kilkanaście kilometrów w jedną stronę. Nierzadko wynajmowano rolnika z wozem i koniem, który zawoził ryby do odległych miejscowości, a za usługę otrzymywał jedną czwartą dochodu ze sprzedaży ryb. W rodzinach rybackich na zimę przygotowywano beczkę solnych fląder. Jedzono je w czasie wielkiego postu, kiedy to popularną potrawą była polewka z solonej flądry.

Do najbardziej cenionych przez rybaków kaszubskich gatunek ryb należały i należą łososie (lososie, zymbry). Sezon ich połowu trwał zazwyczaj dwa miesiące – zaczynał się w połowie lutego (od 13 lutego, dnia św. Grzegorza), a kończył w drugiej połowie kwietnia (ok. 23 kwietnia, św. Wojciecha). Łososie sprzedawano hurtowo pośrednikom lub zawożono na targ do Gdańska. Łowiono je taklami, a przede wszystkim niewodami. Takle to narzędzia haczykowate złożone z lin z przymocowanymi haczykami oraz sprzętów pomocniczych. Stosowano takle kotwiczne, a także dryfujące. Połowy z użyciem takli były popularne od lat 60. XIX w. do końca tegoż wieku. O niewodach piszę dalej.

Kolejnym gatunkiem ryb, które łowili rybacy kaszubscy w Bałtyku, są śledzie (slydze). Łowiono je sieciami stawnymi – mancami śledziowymi wczesną wiosną i jesienią. Przeznaczano na sprzedaż i potrzeby własne rodzin. Zdaniem rybaków śledzie bałtyckie są smaczniejsze i delikatniejsze (mają bielsze mięso), niż te z Morza Północnego.

Do ryb pospolitych zaliczane były i są szproty (brytlindźi). Łowiono je mancami szprotowymi (sieciami stawnymi o drobnych oczkach). Szczególnie dużo szprotów łowiono wiosną i latem. Przeznaczano je na sprzedaż, solono i wędzono. W rodzinach rybackich przygotowywano na zimę beczkę solonych szprotek.

Rybacy kaszubscy łowili także turboty (torbuty). W połowach stosowali podobne sieci i narzędzia jak przy połowie flądry. Rybak z Chałup wspominał: „Torbuta zaczęto doceniać, gdy rybacy w latach 90. odstawiali ryby na Borholm i tam dobrze płacono za niego”.

Do cenionych ryb należą węgorze (wangórze). Według rybaka z Chałup „łowiło się przez cały rok tutejszego żółtego węgorza, jest w Zatoce przez cały rok. Od końca sierpnia przez wrzesień i październik wchodził węgorz z białym brzuchem – ten odchodził precz”. Łowiono je i nadal łowi się żakami. Nazwą tą określa się sieci rozpięte dawnej na pięciu drewnianych pałąkach o zmniejszającej się średnicy. We wnętrzu takiego stożka znajdują się dwie komory (czele). Żaki posiadają także dwa siatkowate skrzydła o różnej długości, naprowadzające ryby do wnętrza. Mocowano je do bukowych lub dębowych pali, wbijanych w dno morskie. Oprócz węgorzy w żaki wchodziły też dorsze, a w Zatoce Puckiej szczupaki, płotki i okonie. Węgorze łowiono także za pomocą haczyków umocowanych na lince nośnej. W przeszłości wśród rybaków powszechne było przekonanie, iż pierwszego złowionego w danym roku węgorza rybak powinien zjeść. Następne przeznaczano na sprzedaż. W rodzinach rybackich na zimę przygotowywano kamionkowy garnek solonych węgorzy. Spożywano je m.in. podczas kolacji wigilijnej.

kolei w Zatoce Puckiej łowiono belony, brzany, płocie, szczupaki, okonie i węgorze. Belonę wpływa do tego akwenu na 3-4 tygodnie w maju i początkach czerwca. Dawniej rybacy kaszubscy łowili jej mało, gdyż nie była uznawana za smaczną rybę. Obecnie wobec braku innych ryb, znaczenie belony wzrosło. W Pucku od ponad dwudziestu lat organizowane są zawody wędkarskie „Belonada”.

Sezonową rybą jest brzana (brzona). Według rybaka z Chałup „jesienią przychodziła brzana, miała od 1,5 do 3 kg wagi. Była przez listopad i grudzień. Teraz brzany jest mało”. Z kolei płocie (plotki) łowiono przez cały rok. Najlepsze połowy tej ryby uzyskiwano w głębi Zatoki Puckiej na wysokości Chałup na głębi nazwanej po kaszubsku Kalk.

W Zatoce Puckiej łowiono też szczupaki (szczepoki) i okonie (łykonie). Do ich połowu używano głównie nety. Sezon połowowy na te ryby trwał w zasadzie przez cały rok, z wyjątkiem czasu, gdy miały tarło. W Zatoce Puckiej łowiono też gatunek węgorza bytującego w tym akwenie przez cały rok.

Szczególne znaczenie dla rybaków kaszubskich miały połowy łososi, gdyż z ich sprzedaży uzyskiwano największe dochody, zapewniające byt rodzinom i mieszkańcom wsi. Duże znaczenie ekonomiczne, społeczne i kulturowe miał połów łososi laskôrnem – największym spośród niewodów używanych w dawnym rybołówstwie kaszubskim. (Niewody to duże sieci, złożone z workowatej matni i dwóch skrzydeł). Zszywaniem poszczególnych części niewodu do połowu łososi zajmowali się członkowie maszoperii. Czynność ta miała charakter obrzędowy i odbywała się w zapusty w domu szypra. Po zakończonej pracy maszopi przywiązywali sieć do sufitu i kołysali się w niej, co miało zapewnić dobry połów. Zeszëwinë kończyły się zabawą, podczas której pierwszy kieliszek alkoholu wylewano na sieć, a następnie tańczono naokoło niewodu i śpiewano.

Połowy ryb, a zwłaszcza łososi, były wydarzeniem zawodowym i społecznym, które angażowało znaczną część lokalnej społeczności. Przed sezonem połowowym uroczyście przewożono zszyty z kawałków sieci laskôrn na brzeg i rozwieszano na specjalnych palach. W połowach laskornem brali udział wszyscy członkowie maszoperii wraz z pomocnikami – łącznie 18-20 osób. Połów łososi był rodzajem misterium, stąd rybacy przed sezonem zamawiali mszę w miejscowym kościele.

Połów rozpoczynał się zazwyczaj wcześnie rano od umocowania na plaży końca liny niewodu. Następnie ładowano sieć na specjalną łódź bez masztu lub kuter i wywożono w morze na odległość ok. 1 mili morskiej. Tam rozwijano matnię, dbając o odpowiednie zanurzenie i ukierunkowanie sieci. Po pewnym czasie, gdy doświadczeni rybacy stwierdzili, iż można wyciągać sieć, rybacy na łodzi dobijali do brzegu i podawali czekającym rybakom oraz pomocnikom drugi koniec liny niewodu. Kolejnym etapem było wyciąganie niewodu z rybami na brzeg. Czynność tę należało wykonywać powoli, aby łososie nie uciekały pod dolną liną niewodu. Skrzydła niewodu zwierano dopiero wówczas, gdy matnia znajdowała się blisko brzegu. Wyciąganie niewodu na brzeg trwało około dwóch godzin. Następnie wyjmowano łososie i zabijano je specjalną pałką nazywaną karkulec, po czym układano głowami w stronę lądu. Wierzono, iż ułożone w przeciwny sposób mogą ostrzec swoich współbraci i spowodować ich ucieczkę w głąb morza. Przy czynności zabijania łososi nie mogły być obecne dzieci, a w wielu miejscowościach także kobiety. Łososie wkładano następnie do specjalnych koszy i oczekiwano na przybycie kupców, lub też przenoszono na łodzie znajdujące się na Zatoce Puckiej i udawano się z nimi na targ do Gdańska. W zależności od pogody i ilości ryb wykonywano od jednego do czterech połów laskornem dziennie.

Połowy niewodem były także powszechnie praktykowane przez kaszubskich rybaków jeziornych. Połowy te, zwłaszcza zimą, były ważnym wydarzeniem społecznym dla mieszkańców wsi i okolicy. Niekiedy kilkadziesiąt osób przyglądało się pracy rybaków, a część z nich pomagała przy wyciąganiu sieci. Jednym ze zwyczajów związanych z połowami niewodem na kaszubskich jeziorach była kulajka, czyli zbieranie ryb, które wypadły z sieci podczas jej wyciągania. „Zwyczajem jest, że dzieci biedniejszych ludzi kręcą się koło wychodnej, uważają na ryby, które wypadną z sieci na lód. Chwytanie tych ryb zwą kulaniem. Wykulane ryby należą do tych, którzy je chwycą” (A. Majkowski, 1913, s. 38). Czasem właściciel jeziora lub dzierżawca rzucał kulajcom pewną ilość ryb. Zwyczaj ten był także praktykowany podczas letnich połowów niewodem. Inne zwyczaje towarzyszące w przeszłości połowom niewodem, to owijanie sieciami lub wrzucanie do wody kobiety, która pojawiła się podczas wyciągania niewodu. Było to związane z wierzeniami rozpowszechnionymi wśród rybaków, według których kobiety nie mogły oglądać wyciągania niewodu, gdyż mogło to źle wpłynąć na dalsze połowy.

Moment wyciągnięcia niewodu z rybami, powrotu łodzi czy kutrów z połowów budził powszechne zainteresowanie wśród mieszkańców wsi rybackich „Każdy ciekaw jest, ile i jakie ryby ułowiono. Mówi się o tym w checzy, pogaduje na strądzie, a komentarz bywa rozmaity. Niekiedy wyraża życzliwość i uznanie, częściej zazdrość”. (Stelmachowska, 2009, s. 285). O rybakach, którym szczęściło się w połowach, mówiono, iż są czarownikami lub, że trzymają z diabłem. Sporadycznie było to powodem wykluczenia z maszoperii i wyznaczenia oddzielnego miejsca do stawiania sieci. Częściej osobie, której się wiodło w połowach, odcinano kawałek sieci i zakopywano w szlamie, tam, gdzie był dobry połów. Osoby, którym nie wiodło się w połowach, nierzadko uważały, iż ktoś zaczarował ich sieci. Aby przeciwdziałać czarom, przywiązywano do sieci czerwone wstążeczki. Kolejną metodą zapobiegającą niepowodzeniom w połowach było okadzanie sieci dymem z poświęconych ziół.

Rybacy kaszubscy stosowali też swoistą dyplomację w kwestii ujawnienia ilości złowionych ryb. Polegała ona na tym, iż rybak chciał wiedzieć, ile ryb złowili inni, ale sam niechętnie o swoich sukcesach mówił. Podawał przeważnie mniejszą ilość, lub przeciwnie, nie chcąc przyznać się do niepowodzenia, zawyżał ilość złowionych ryb.

We współczesnych połowach przybrzeżnych i morskich rybacy korzystają z nowoczesnych urządzeń jak echosondy, które pozwalają zlokalizować ryby. Ilość złowionych jest regulowana natomiast przez kwoty połowowe ustalone przez Unię Europejską i polskie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ustalane są limity ilościowe danego gatunku ryb, które rybacy mogą złowić w określonym czasie. Kwoty połowowe mają zapewnić zrównoważone rybołówstwo i chronić stada ryb przed przełowieniem.

Anna Kwaśniewska

Bibliografia:

  • Kuklik M., Półwysep rybaków. Praca, Hel-Warszawa 2022
  • Kuklik M., Narzędzia i metody połowów w rybołówstwie przybrzeżnym, [w:] Jem jô rëbôk… Rybołówstwo na Kaszubach – tradycja i współczesność, red. A. Kwaśniewska, Wieżyca 2013, s. 271-312
  • Kwaśniewska A., Niematerialne dziedzictwo kulturowe północnych i środkowych Kaszub, [w:] Jem jô rëbôk…., Rybołówstwo na Kaszubach – tradycja i współczesność, red. A. Kwaśniewska, Wieżyca 2013, s. 313-342
  • Majkowski A., Zdroje Raduni. Przewodnik po Szwajcaryi Kaszubskiej, Warszawa 1913
  • Stelmachowska B., Zwyczaje rybaków polskiego wybrzeża Bałtyku, Hel 2009
  • Zamościński K., Narzędzia i sprzęty rybackie oraz metody połowu w kaszubskim rybołówstwie jeziornym, [w:] Jem jô rëbôk…. Rybołówstwo na Kaszubach – tradycja i współczesność, red. A. Kwaśniewska, Wieżyca 2013, s. 111- 256

« Powrót do listy haseł