Wineta

« Powrót do listy haseł

Owiane legendą miasto z czasów wczesnego średniowiecza leżące nad południowym brzegiem Bałtyku w okolicach ujścia Odry. Umiejscawiane przez historyków w kilku lokalizacjach (Wolin, Koserow, Ruden, Barth), rozpalało wyobraźnię Słowian i Germanów, snujących wizje o tym imponującym ośrodku handlu, bazie militarnej i porcie obsługującym cały Bałtyk. Wineta przywodziła na myśl bogactwa dawnych kultur, wielkie boje kilku etnosów, demonizowanych lub idealizowanych czasów, które co prawda przeminęły w mroku czasu i morskiej toni, lecz wciąż czekają na swoje odkrycie.

Za najstarszą wzmiankę (ok. 965) o Winecie (zapisywaną jako Jumne, Jumneta) można uznać zapis Ibrahima ibn Jaquba, który nazwał to miasto w języku arabskim jako: Weltaba. W połowie XII w. nazwa Julin jako Wolin pojawia się w żywotach św. Ottona z Bambergu (→ apostołowie Pomorzan), opisujących jego działalność misyjną na Pomorzu Zachodnim. Natomiast pierwszy dłuższy opis miejscowości Julina-Wolina-Winety znajduje się w zapiskach Adama z Bremy (powst. 1080), wedle którego znajdowała się ona u ujścia Odry do Morza Scytyjskiego (Bałtyku). Bardzo ludne miasto zamieszkiwane było według niego przez Słowian, Greków oraz inne ludy, a jego wielkość i znaczenie stawiało je wśród największych ośrodków ówczesnej Europy. Założone było w bliskiej odległości (drogą żeglugową) od Dymina (Demmin) nad rzeką Pianą (Penne). Miasto na wyspie otoczone było trzema rodzajami wód. Kronikarz podaje, że mieszkańcy Winety nie byli chrześcijanami oraz pozwalali się osiedlać ludziom wszelkich wyznań, cechując się gościnnością i otwartością. Wineta miała latarnię morską („garniec Wulkana”), miejskie wygody, zaś jej upadek związany był z wyprawą wojenną norweskiego króla Magnusa I Dobrego przeciwko Słowianom w 1043 r. Tę opowieść przytoczył również późniejszy dziejopisarz Helmold z Bozowa (powst. 1172), zmieniając wszakże okoliczności zdobycia Winety nie przez władcę norweskiego, lecz przez króla duńskiego Waldemara Wielkiego. Wiadomości te częściowo potwierdzały także kroniki Wikingów (Knytlinga saga, Jómsvikingasaga), które inaczej rozkładały akcenty przy opisie struktury ludnościowej miasta nienazywanego mianem Winety, lecz Jomsborg. Duński punkt widzenia na funkcjonowanie Winety prezentuje także Sakso Gramatyk w swojej Saxonis Gesta Danorum (powst. 1222). Wspominał istnienie miasta-portu także kronikarz pomorski Tomasz Kantzow w swojej Chronik von Pommern (powst. 1538) czy też kronikarz saksoński David Chyträus w swojej Chronicon Saxiniae (1590). Wszystkie zapiski kronikarskie dotyczące Winety mają silny składnik mityzacyjny, który ma służyć nie tyle dokładnemu opisowi samej miejscowości, co raczej odwzorować koloryt starożytności. Jeśli więc Adam Bremeński, Sakso Gramatyk czy Kantzow piszą o miejscowości, to raczej w celu ukazania własnych celów propagandowych, realizując swoistą politykę historyczną środowisk, które zamawiały powstanie ich kronik.

Dla obecności Winety w kulturze Morza Bałtyckiego w nowszych wiekach ważniejsza od kontekstu kronikarskiego stała się tradycja oralna i folklorystyczna. Stąd od XIX w. bardzo często Wineta pojawia się w zapiskach etnograficznych, baśniowych, legendach i podaniach, zapisywanych głównie w literaturze niemieckiej i polskiej. Z ludowego, wyłaniającego się z legend i podań obrazu Winety, najsilniejsze zdają się dwa uniwersalne motywy, obecne w każdym niemal tekście mitycznym, a wśród nich najważniejsze są tematy: złotego wieku oraz morskiej katastrofy. Pierwszy temat pojawia się w opisach bogactwa materialnego mieszkańców, którzy przede wszystkim zajmowali się handlem. Ich składy przepełnione były wszelkiego typu towarami; przybywali tutaj kupcy z całego świata; nie było produktu, którego by nie można było w Winecie dostać. Mieszczanie wzbogacili się na handlu ogromnie – domy obfitowały we wszelkie luksusy, świątynie budowane były z marmuru, ulice były brukowane, bramy miasta były odlane ze spiżu, a dzwony ze srebra. Nawet dzieci na ulicach bawiły się srebrnymi talarami, nie zaś drewnianymi zabawkami. Wpływ Winety na handel w rejonie Bałtyku i na ekonomię całego regionu był bardzo silny i właściwie niezagrożony. Do takiego ludowego ujęcia dawnych dziejów dokładany jest jednak motyw katastroficzny, niczym odprysk mitu o Atlantydzie. Właśnie z dobrobytu, komfortu, bezbożności mieszczan wyniknęły dla mieszkańców Winety pierwsze kłopoty. Oto bowiem z chęci panowania nad innymi zaczęły się w mieście kłótnie o to, który z ludów zamieszkujących miasto jest najważniejszy. Zaczęło się od sporów słownych, skończyło zaś walką militarną, interwencją obcych wojsk, wreszcie nadszedł morski kataklizm – ogromne fale, które zniszczyły miasto i pochłonęły je w morskich odmętach. Resztki świetności portu zostały rozkradzione i wywiezione na szwedzką Gotlandię, do miasta Visby, które niejako podjęło funkcję Winety. Wedle innej opowieści morski żywioł niszczący miasto był karą przedchrześcijańskich bogów za porzucenie wierzeń przodków. W jeszcze odmiennej wersji zagłada Winety była zemstą dawnych bogów za kanibalizm mieszkańców. Jednakże wedle ludowych podań Wineta nie przeminęła. Choć materialnego miasta już nie ma, to płynąc z Wołogoszczy/Wolgastu rzeką Pianą w kierunku wyspy Uznam, przy spokojnej tafli wody, można dostrzec w głębinach rumowiska, kolumny czy tajemnicze fundamenty budynków. Przed oczyma najbardziej „spostrzegawczych” ludzi odkrywają się pod wodą postacie w długich szatach, czasami snujące się w pogrzebowych konduktach. Wineta wynurza się niekiedy z odmętów morskich podczas Wielkanocy. Widać wtedy owite mgłą imponujące budynki i słychać dzwony świątyń. Jednakże jeśli podczas Wielkanocy jest sztorm, nie można się zbliżyć do dawnego miasta, gdyż grozi to zagładą dla statku i śmiałków-wędrowców.

Poza kontekstem literatury ludowej obraz Winety odnalazł się w dyskursach tożsamościowych Niemców, dla których miasto-port powiązane było z wizją ekspansji saksońskiej na wschód i północ Europy oraz dla Słowian Zachodnich (Słowaków, Czechów, Łużyczan, Polaków i Kaszubów), którzy czynili z zaginionego portu symbol zagubionego niegdyś, ale odkrywanego aktualnie dziedzictwa kulturowego praojców. Przedstawiciele literatury niemieckiej już w romantyzmie przyswoili sobie opowieści o Winecie. Oto np. poeta W. Müller, w swoim utworze Vineta (1825) opisuje piękno pomorskiego krajobrazu, sławiąc prastare dzieje oraz bohaterstwo przodków, którzy potrafili współżyć ze Słowianami. Kronikarz Świnoujścia W.F. Gadebusch udowodniał z kolei w swojej Kronice wyspy Uznam (1850), że zatopione miasto znajdowało się w pobliżu wioski Koserow, ponieważ wiele ludowych opowiastek, które skrzętnie zanotował u miejscowych, to właśnie potwierdzało. Od połowy XIX w. niemiecka tradycja opowieści o Winecie zyskała wszakże bardziej ideologiczny wymiar, co było związane z ogólnopruskimi działaniami integracyjnymi. Stąd w opowiastkach A. Meinholda, Das Kreutz von Vineta (1870) lub A. Hassa, Pommerche Sagen (1912), zatopione miasto świadczyło nie tyle o słowiańskim, co germańskim wkładzie kulturowym nad Bałtykiem. Współgrało to zresztą z ujęciami historycznymi, które reprezentowali w swoich popularnonaukowych pracach K. Koch (1905), K. Müller (1909) czy H. Pudor (1926), dla których oczywiste było, że Wineta miała germańskie korzenie.

Zgoła inaczej myślał świat słowiański. Z punktu widzenia słowackiego etnografa i historyka P.J. Šafaříka, wyrażonego w np. Starożytnościach słowiańskich (1836–1837), Wineta była dowodem słowiańskiej, nie zaś germańskiej czy wikingowskiej dominacji nad Morzem Bałtyckim. Pisali o zatopionym mieście także czescy autorzy XIX w., S. Čech (Dagmar – 1885) i J. Vrchlický (Píseň o Vinetě – 1906). Pierwszy ukazywał zagładę miasta jako wynik nie tyle grzechów bogactwa mieszkańców, co najazdu żądnych zdobyczy Duńczyków, szerzących ogniem i mieczem chrześcijaństwo. Drugi z autorów także ukazuje konflikt słowiańsko-wikingowski, lecz w jego wyobrażeniu upadek słowiańskich mieszkańców Winety był wynikiem ich błędów politycznych oraz braku umiejętności rządzenia.

Najwięcej zróżnicowanych tematycznie, stylistycznie i gatunkowo obrazów literackich Winety odnaleźć można w literaturze polskiej. Widoczne są one już w romantyzmie, np. u Deotymy (Jadwiga Łuszczewska) w poemacie Wyszymir (1860), która wspomina o Winecie – „mieście olbrzymim” zniszczonym przez Duńczyków; albo u J.I. Kraszewskiego w jednym z epizodów jego Starej baśni (1876), kiedy mowa o niezmierzonych bogactwach największego portu Północy. W modernizmie kilkakrotnie nawiązywał do Winety w swoich historiozoficznych dramatach i poematach T. Miciński (Słoneczny król, 1912; Koniec Wenety, 1910–1913; Mściciel Wenety, 1916). Miasto staje się tutaj świątynią odnowy duchowej, źródłem mocy, którą trzeba wydobyć, aby zniszczyć siły zła oraz materializmu. Motyw Winety pojawia się także u kilku mniej znanych autorów młodopolskich: u J.S. Wierzbickiego (Rapsody, 1901) oraz u J. Baczyńskiego w powieści historycznej Sławina. Powieść z XI wieku (1904), gdzie miał świadczyć o chlubnej przeszłości Słowian i przodków – Polaków. W dwudziestoleciu międzywojennym ambitną rozprawę-powieść o Słowiańszczyźnie północno-zachodniej napisał L. Stasiak, tytułując utwór Weneda. Miasto na dnie polskiego morza (1923), zaś R. Bergel w poetyce romantyczno-ekspresjonistycznej liryki przywoływał Gród zatopiony (1924) jako erupcję sił natury. Po II wojnie światowej najważniejsze opisy Winety powstały ze strony W.J. Grabskiego w powieści historycznej Saga o jarlu Broniszu (1947–1948) oraz w beletryzowanym reportażu Z. Kossak-Szczuckiej i Z. Szatkowskiego Troja Północy (1960). Dominującą cechą tych powojennych, polskojęzycznych ujęć Winety jest ukazanie jej jako ogniska słowiańskiej kultury (języka, religii, obyczaju), sprzeciwiającej się presji germanizacyjnej, co dokonywało się według autorów od samego początku istnienia tych dwóch etnosów. Wineta była więc przestrzenią heroicznych zmagań kulturowych, raz traconą, innym razem odzyskiwaną. Była i jest ona ważna dla Polaków ze względu na swoją moc odnowicielską, choć trzeba ją stale odkrywać w wielu gestach poznania historii, tożsamościowej pracy i obywatelskiej odwagi. Od tak zarysowanych czynników ideologicznych uwolnił się w swej realizacji motywu Winety S. Świrko w oryginalnie napisanej legendzie O zatopionej Winecie (1982). Upadek nadbałtyckiego miasta przedstawiony został tutaj jako wynik tak ambicji ludzi (konflikt pomiędzy szlachetnymi Słowianami a agresywnymi wikingami), jak i efekt działania sił magicznych (zaklęcie rzucone na miasto, aby ocalić jego mieszkańców przed rzezią).

W literaturze kaszubskojęzycznej Wineta pojawiła się okazjonalnie w poemacie historycznym L. Heykego, Dobrogòst i Miłosława (1939), nie odsyłając czytelnika do tak wielu znaczeń symbolicznych w tej tradycji pisarskiej jak w przypadku Arkony. O Winecie (zwanej tu też Jumnetą i zlokalizowaną przy Wolinie) krótką bajkę napisał A. Nagel (Jumnéta), zamieszczoną w zbiorze jego autorstwa Bôjczi i bôjeczczi (2011).

Z pewnymi oporami, za swoistą realizację tekstu-mitu o zatopionej Winecie można ewentualnie przyjąć kaszubską, ludową opowieść o zalaniu przez Bałtyk starego Helu.

Najpełniejsze artystycznie, przemyślane światopoglądowo i zaprojektowane w sensie całościowego oddziaływania ujęcia Winety odnaleźć można w literaturze górnołużyckiej. Pojawiły się one jeszcze przed II wojną światową i podejmowane są także współcześnie. Jedni z najważniejszych autorów górnołużyckich: H. Zejler, J. Bart-Ćišinski czy A. Stachowa sięgają do tego motywu, aby wypowiedzieć treści w istocie dotyczące losów Łużyczan, nie zaś dawnych mieszkańców Winety. Pierwszy z literatów w poetyce romantycznej wizji poetyckiej pt. Što je Serbow wótcny kraj? (1839), uczynił legendarne miasto kulturowym punktem orientacyjnym, granicą Słowiańszczyzny na północy Europy, drugi z literatów w poemacie Wineta (1899) naznaczył miasto dominującym czynnikiem kultury serbołużyckiej, czyniąc je siedliskiem ludzi, którzy muszą zginąć, ponieważ przyjęli od kultury niemieckiej chrześcijaństwo, odrzucając własne plemienne jeszcze wierzenia. Ostatnia z propozycji, powieść Vineta Stachowej (1983), przynosi zgoła odmienną aktualizację motywu. Wineta to właściwie mała wioska na serbołużyckiej wsi, która musi zostać wysiedlona z powodu rozbudowującej się kopalni odkrywkowej, zalewająca zaś miejscowość woda to nie tyle fale morza, co socjalistyczna gospodarka, nielicząca się z pięknem natury, wartościami dawnej kultury czy emocjami ludzi.

Sugestywne obrazy literackie o Winecie inspirowały także i archeologów do podejmowania prac wykopaliskowych. Pierwsze próby postępowania naukowego reprezentował R. Virchow, który w latach 70. XIX w. prowadził wykopaliska archeologiczne w kilku innych miejscowościach Pomorza Zachodniego oraz na Wolinie, twierdząc, że na tej właśnie wyspie należy upatrywać pozostałości po Winecie. Jego prace poparł współczesny szczeciński archeolog W. Filipowiak, który od lat 50. XX w. także prowadził wieloletnie własne badania w tym zakresie. W innym miejscu lokują wszakże Winetę niemieccy badacze K. Goldmann i G. Wermusch, którzy dawny gród sytuują koło Barth (dziś Pomorze Przednie w Niemczech). Uważają oni bowiem, że rzeka Piana przed wieloma wiekami nie wpływała do Zalewu Szczecińskiego, lecz jej koryto biegło przez Anklam i Demmin do Barth właśnie, które leży nad Morzem Bałtyckim.

W obecnej sytuacji kulturowej Wineta nie odnajduje swoich nowych, oryginalnych realizacji w literaturze. Wydaje się, że wznawiane baśnie, legendy i podania, w których już niegdyś zapisywano obrazy tajemniczego miasta-portu, zupełnie współczesnemu czytelnikowi wystarczają. Jednakże poszukiwania skarbów Winety wciąż trwają, zaś miasta Wolin w Polsce i Barth w Niemczech organizują muzea, wystawy oraz corocznie festiwale historyczne, w ramach których wciąż podejmuje się nowe kwestie do dyskusji.

Daniel Kalinowski

Bibliografia:

  • Błahij K., Ostatnia tajemnica zatopionych bogów, Warszawa 1971
  • Derlatka T., Wineta – literacka „przestrzeń utracona” Słowian Zachodnich? Rozważania na wybranych przykładach z literatur zachodniosłowiańskich, „Porównania”, 2013, s. 177-192
  • Kiersnowski R., Legenda Winety. Studium historyczne, Kraków 1950
  • Koch K., Vineta in Prosa und Poesie, Stettin 1905-1910
  • Linkner T., Z „mare tenebrarum” na słoneczny Hel, Gdańsk 1987
  • Pudor H., Vineta in der Dichtung, „Unser Pommerland”, XI, 1926, s. 321-322
  • Rumohr C.F. v., Über das Verhältnis der seit lange gewöhnlichen Vorstellungen von einer prachtvollen Wineta zu unserer positiven Kenntniß der Kultur und Kunst der deutschen Ostseeslaven, [w:] Sammlung für Kunst und Historie, Hamburg 1816
  • Rusakiewicz M., Wineta. Korzenie legendy i jej recepcja w historiografii zachodniopomorskiej do XVI wieku, Wrocław 2016
  • Schmidt R., Das historische Pommern. Personen, Orte, Ereignisse, Köln-Weimar 2007

Netografia:

« Powrót do listy haseł