Targi, jarmarki

« Powrót do listy haseł

Targi i jarmarki pełniły przez wieki na Kaszubach ważne funkcje gospodarcze, społeczne i kulturowe. Funkcjonowały w oparciu o pozwolenia (kiedyś przywileje), sięgające odległej przeszłości, których źródłem były dokumenty założycielskie miast i wsi oparte o prawo magdeburskie lub chełmińskie. Przywileje te regulowały liczbę dni targowych i jarmarcznych, wyznaczały miejsce do prowadzenia handlu. Związane z nimi było m.in. prawo składu, które zobowiązywało kupców przejeżdżających przez miasto (osadę) do sprzedaży w tej miejscowości całości lub części towaru.

Targi odbywały się zazwyczaj dwa razy w tygodniu, zaś jarmarki od 2 do 4 razy w roku i trwały od dwóch dni do dwóch tygodni. Miejscem handlu był duży plac nazywany rynkiem, usytuowany w centrum miasta lub wsi. Z biegiem czasu rynki nabrały charakteru reprezentacyjnego, a targowiska przenoszono w inne miejsca. Handel na targowiskach odbywał się najczęściej na prowizorycznych straganach lub wprost z wozów, wózków, koszyków. Mieszkańcy wsi na targ udawali się wozem konnym lub pieszo, zaś od lat międzywojennych m.in. coraz częściej rowerem. Sprzedawali produkty pochodzące z własnych gospodarstw, zwłaszcza jajka, masło, twaróg, drób, przędzę wełnianą, warzywa, jak też owoce zebrane w lesie. Za uzyskane środki finansowe nabywali produkty spożywcze, obuwie, podstawowe przedmioty i sprzęty potrzebne w domu i zagrodzie. Na targi przybywali też okoliczni rzemieślnicy (garncarze, bednarze, kowale) ze swoimi wyrobami. Powszechną praktyką było negocjowanie cen przez kupujących, a także głośne reklamowanie i zachwalanie swoich towarów przez sprzedających, stąd o osobie krzykliwej mówiono iż, rozdzėrå są jak tårgovi vřėšč, zaś o chciwej ten bë nëkåł veš na tårg do samėgo Gduńska (B. Sychta).

Dla rybaków kaszubskich, a zwłaszcza tych uprawiających przybrzeżne rybołówstwo morskie, duże znaczenie miały wyprawy na targ rybny w Gdańsku. Wypływano z towarem w piątek wcześnie rano, a często w nocy, aby być przed porankiem na targu. Podróż łodziami z miejscowości na Półwyspie Helskim trwała 5-7 godzin. Miejscem sprzedaży był przylegający do brzegu Motławy plac nazywany Targiem Rybnym (Fischmarkt). Handlowano na nim od czasów panowania krzyżackiego do lat 40. XX w. Część targu położona bezpośrednio nosiła nazwę Rybackie Pobrzeże (Fischbrücke) i to przy nim często Kaszubi cumowali swoje łodzie. Ryby sprzedawano prosto z łodzi lub też przenoszono je na drewniane pomosty. Sprzedażą często zajmowały się kobiety. Po zakończeniu sprzedaży udawały się do sklepów, aby kupić potrzebne towary nie tylko dla siebie, ale także dla sąsiadek, a lista zakupów często była długa. Rybacy z Pojezierza, a także wsi położonych nad otwartym morzem (od Wielkiej Wsi/Władysławowa na zachód) udawali się na Targ Rybny wozami konnymi. Korzystano także z transportu kolejowego, zwłaszcza żony lub córki rybaków, przewożące ryby w specjalnych koszach noszonych na plecach. Najlepsze i przynoszące największe dochody gatunki ryb, czyli łososie i węgorze, sprzedawano hurtowo pośrednikom, którzy przyjeżdżali do wsi rybackich. Negocjowaniem cen zajmowali się szyprowie maszoperii, a przypieczętowaniem transakcji było wypicie wódki lub piwa. Handlarze ryb nie cieszyli się jednak sympatią rybaków, gdyż często zaniżali ceny lub posługiwali się niewiarygodnymi wagami. Stąd nierzadko rybacy wyznaczeni przez szypra lub on sam udawał się z łososiami do Gdańska, aby je tam sprzedać hurtowo. Jednak transakcje te nie zawsze należały do przyjemnych i udanych, o czym świadczyło przysłowie Gduńszczón abò oszukô abò òfukô.

Targi jako ważny element życia gospodarczego i społecznego zapisały się w ustnej twórczości ludowej Kaszubów. Przykładem są przysłowia zanotowane przez B. Sychtę Mǫdri jak baba po tårgu, Pudzemë na targ, kupimë so gårk, a także Nôlepszé rëbë dostónie Gduńsk, a më, czej zbiegnie kąsk czy Nôlepszé rëbë jidą do Gduńska. Funkcjonowały także żartobliwe opowieści mówiące o tym, iż w Bytowie i Sierakowicach odbywały się targi, podczas których mężczyźni niby sprzedawali swoje żony lub wymieniali je na kozy. Znane było też złośliwe powiedzenie dotyczące kobiet Jå bë za tą svoją babą nawet na targu ńic ńe dostał ( B. Sychta).

Chociaż targi (targowiska) straciły swoje dawne ogromne znaczenie, funkcjonują nadal, pełniąc rolę uzupełniającą wobec handlu w sklepach i supermarketach. Miały i mają swoich stałych bywalców – głównie wśród starszego pokolenia. Zyskują też coraz większą popularność wśród młodszej generacji z uwagi na to, iż można na nich nabyć produkty i wyroby pochodzące od okolicznych rolników i osób wytwarzających produkty regionalne.

Obok targów ważną rolę w życiu mieszkańców Kaszub odgrywały w przeszłości jarmarki. Odbywały się rzadziej niż targi, w określone dni roku, czasem powiązane były ze świętami lub świętymi patronami, np. Jarmark Dominikański w Gdańsku. Tradycja jarmarków sięga w Europie czasów wczesnego średniowiecza. Ich celem był handel, a także spotkania ludzi, wymiana poglądów, rozrywka.

Jarmarki na Kaszubach organizowano w dużych wsiach i miastach regionu. Dzieliły się na ogólne (częstsze) i zwierzęce (rzadsze). W tej drugiej grupie w niektórych miejscowościach odbywały się jarmarki specjalistyczne, podczas których sprzedawano wyłącznie np. świnie lub konie. Jarmarki miały swoje nazwy np. w Sierakowicach zimkovi odbywający się na wiosnę, głodni – późną wiosną na tzw. przednówku; zėlni – organizowany w połowie sierpnia (święto Matki Boskiej Zielnej) czy mårciński w listopadzie. O popularności jarmarków świadczy fakt, iż jeszcze w latach trzydziestych XX w. były bardzo rozpowszechnioną formą sprzedaży produktów rolnych, kupna wyrobów rzemieślniczych i przemysłowych, zarówno przez mieszkańców wsi, jak i miast. W latach 30. XX w. na Kaszubach najwięcej jarmarków odbywało się w powiecie kartuskim – 34, kościerskim – 36, chojnickim – 57. Mniej, gdyż tylko 14, odbywało się w tym czasie powiecie morskim. W powiecie kartuskim, oprócz Kartuz ,jarmarki odbywały się w Chmielnie, Gowidlinie, Kiełpinie, Przodkowie, Sierakowicach, Stężycy, Sulęczynie, Szymbarku, Żukowie. Natomiast w kościerskim w Kościerzynie, Dziemianach, Liniewie, Lipuszu, Skarszewach, Starej Kiszewie, Wysinie. Ich terminy były publikowane w popularnych kalendarzach, np. Kartuskim Kalendarzu Mariańskim.

Jarmark był wydarzeniem nie tylko gospodarczym, ale także społecznym i kulturowym. B. Sychta pisał: „W dzień jarmarku żadna siła nie utrzyma Kaszuba w domu. Tak samo bywało i dawniej. Co żyło na wsi, ciągnęło na jarmark. Napływ ludności bywał tak wielki, iż z trudem można było się przecisnąć przez tłumy. Największym powodzeniem cieszył się jarmark jesienny. Gbuřë sprzedawali, kupowali lub zamieniali konie i bydło. Tkacze sprzedawali płótno własnego wyrobu, bednarze beczki, garncarze garnki, miotlarze miotły itp.”. Także B. Jażdżewski w swoich wspomnieniach dużo uwagi poświęcił jarmarkom odbywającym się w Lipuszu w latach międzywojennych. Na jarmark do Lipusza zjeżdżali także mieszkańcy Parchowa, Nakli, Sulęczyna, Borzyszków, Zapcenia, Kiedrowic i in. Miejscowi kupcy i karczmarze przygotowywali się do jarmarku, zaopatrując swoje sklepy w różnorodne towary. Na jarmarkach kupowano obuwie, płaszcze, męskie ubrania, czapki. Kolejną grupę stanowiła uprząż dla koni, sprzęty domowe (masielnice, beczki do kapusty). Nabywano też niektóre produkty spożywcze, zwłaszcza śledzie w beczkach. Jarmarki były też okazją, aby skosztować wypieków oferowanych przez piekarzy i cukierników. Członkom rodziny, którzy nie mogli być na jarmarku, należało przywieźć cukierki lub specjalną podłużną bułkę grispomla.

Podobnie jak na targach, na jarmarkach powszechną praktyką było negocjowanie cen przez kupujących. Jednak przesada w tym zakresie nie była dobrze widziana, a osobę zbytnio targującą się określano targulc. Z transakcjami handlowymi na jarmarkach związane były zwyczaje, spośród których najbardziej znany był tzw. litkup. To wywodzący się ze średniowiecznego prawa zwyczajowy poczęstunek potwierdzający zawarcie transakcji. Z biegiem czasu zredukowany został do wypicia przez sprzedającego i kupującego alkoholu w karczmie. Koszt litkupu ponosił nabywca. Najczęściej litkup praktykowano przy sprzedaży bydła i koni.

Na jarmarkach nie brakowało też rozrywki dla dzieci i dorosłych. Tą zapewniały karuzele i wędrowni artyści. W Lipuszu „jarmark odwiedzali też Cyganie – cyrkowcy. Przywozili ze sobą brunatne niedźwiedzie, które tańczyły i robiły różne sztuczki. Były też i małpy w klatkach. Chodziły one czasami na wolności jak nasze psy. Papugi z kolei zwracały uwagę swoim pięknym ubarwieniem i głośnym skrzeczeniem. Grające szafy (po naszemu lajerkasty) rozweselały ludzi swą ochrypłą muzyką” (za: J. Borzyszkowski, 2010, s.223).

Jarmarki były także znane z tego, iż przybywali na nie złodzieje i oszuści. Drudzy oferowali różnego rodzaju gry (pieniężne, karciane), podczas których osoby zwabione początkową wygraną, przegrywały spore sumy – niekiedy równowartość sprzedanych produktów.

Jarmarki, jako ważne wydarzenia w życiu społeczności kaszubskiej, weszły do literatury kaszubskiej. Na jarmarkach sprzedawał książki Remus – bohater powieści A. Majkowskiego, Żëcé i przigodë Remusa, który po zakończeniu działalności wraz Trąbą osiadł na stałe we wspomnianym już Lipuszu. Realia jarmarków, a zwłaszcza pułapki, czyhające na mieszkańców wsi przedstawia w swoich opowiadaniach Anna Łajming. Treścią opowiadania Na jarmarku jest historia wyprawy kaszubskiego małżeństwa. Zauroczeni ofertą i atmosferą jarmarku, zamiast wrócić z pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży kapusty do domu, zrealizowali swoje marzenia, a były nimi zakup męskiego kapelusza i damskiej broszki. Resztę bohater wydał na grę loteryjną. Na koniec okazało się, iż koniowi ktoś obciął ogon. Przyczyną najprawdopodobniej był fakt, iż włosie z końskiego ogona było wówczas poszukiwanym surowcem używanym do wyrobu różnego rodzaju pędzli, sit i sitek.

Przemiany gospodarcze spowodowały, iż dawne jarmarki należą do przeszłości. Jednak nawiązaniem do nich są współczesne wydarzenia jak Jarmark Dominikański w Gdańsku czy jarmarki bożonarodzeniowe organizowane w wielu miastach z Gdańskiem na czele. Stanowią atrakcję turystyczną przyciągającą turystów, są miejscem sprzedaży rękodzieła i produktów regionalnych, oferują szeroką ofertę gastronomiczną.

Anna Kwaśniewska

Bibliografia:

  • Borzyszkowski J., Antropologia Kaszub i Pomorza. Badania – kultura – życie codzienne, Gdańsk 2010
  • Kuklik M., Handel – morze – obcość. O obecności kaszubskich rybaków w Gdańsku, [w:] Gedania Cassubia – kaszubskość Gdańska, red. M. Borzyszkowska-Szewczyk, C. Obracht- Prondzyński, Gdańsk 2018, s. 109-122
  • Pomierska J., Przysłowia kaszubskie. Studium z paremiografii i paremiologii, Gdańsk 2013
  • Sychta B., Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej, t. II, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1968, t. V, 1972
  • Łajming A., Czterolistna koniczyna, Gdańsk 1985

« Powrót do listy haseł