W ludowej demonologii kaszubskiej, zwłaszcza na obszarze Kaszub południowo-zachodnich i północnych, rozpowszechnione były wierzenia i opowieści dotyczące nocnych, diabelskich i demonicznych polowań nazywanych dzëkô jachta. Odbywały się one najczęściej w lasach, a uczestniczyli w nich myśliwi, wozy, bryczki, psy myśliwskie. Na południowych Kaszubach dzëkô jachta przemieszczała się nad lasami, a towarzyszyły jej szum, odgłosy strzelaniny, szczekania psów i trąb myśliwskich. Według ogólnokaszubskich wierzeń dzëkô jachta to dusze myśliwych, którzy udawali się na polowanie w niedzielę przed południem, czyli w czasie, który powinien zostać poświęcony praktykom religijnym (Sychta). Kaszubi, którzy spotykali takie polowania, twierdzili, iż zazwyczaj rozmawiano podczas nich po niemiecku. Wierzono też, że uczestnicy diabelskich polowań zabierają napotkanych Kaszubów i pędzą ich do morza, a następnie topią.
Miejscami, w których w świetle opowieści szczególnie często odbywała się dzëkô jachta, były na północnych Kaszubach lasy w okolicach Babiego Dołu na Kępie Oksywskiej, Żarnowca oraz lasy między Mechową a Starzynem. Z kolei na południowych Kaszubach lasy pod Osusznicą, Borzyszkowami i Parszczenicą, Zapceniem, Kruszynem i Łąkiem. Osoby, które słyszały lub widziały dzikie polowanie, twierdziły, iż nie przepuszczało ono ludzi przez las, a szczególnie wyczuleni na jego odgłosy byli kłusownicy.
Opowieści o dzikich polowaniach były rozpowszechnione na obszarze całego Pomorza. O ich występowaniu w folklorze Pomorza Zachodniego świadczą liczne teksty zebrane i opublikowane przez niemieckich badaczy folkloru. Zanotowali oni różne warianty opowieści, np. w okolicach Dygowa, na granicy lasu i łąk nad Parsętą, słychać było odgłosy polowania, jak krzyki, szczekanie psów, nawoływanie ludzi. Z kolei w okolicach Włościborza, w pobliżu lasu widziano jeźdźca na siwym koniu. Natomiast pod Rzuszczami dziki łowca poprosił chłopów pasących konie o możliwość upieczenia mięsa na rozpalonym przez nich ognisku. Gdy się zgodzili, odwiedzał ich często, aż dopiero modlitwa pastora do którego zwrócili o pomoc, uwolniła ich od piekielnego myśliwego. Piekielni myśliwi urządzali także polowania pod Budowem. Towarzyszył im diabeł ze swoją świtą galopującą na dzikich zwierzętach. Z kolei według opowieści z okolic Złocieńca, myśliwi biorący udział w dzikich polowaniach nie mieli głów, a towarzyszące im psy ziały ogniem z pysków. Także ich strzelby wyrzucały długie strumienie ognia. Rzadziej bohaterem opowieści jest samotny myśliwy (jeździec na koniu) z psami. Myśliwy taki miał swój rewir w lesie pod Żytelkowem (pow. białogardzki). Pouczył on osobę, która znalazła się w lesie podczas jego polowania, aby szła środkiem drogi, wówczas to pędzące stado psów minie ją, nie wyrządzając krzywdy.
W jednej z opowieści zanotowanej przez O. Knopa, samotny myśliwy ściga i zabija w lesie kobietę, która zabiła swoje dziecko. Podobnie w opowieści z okolic Kuleszewa piekielny myśliwy wymierza sprawiedliwość dwóm dzieciobójczyniom. Według innej piekielny myśliwy urządzał polowania w lesie, przy drodze między Karzcinem a Gąbinem. Mieszkańcy uważali, iż jest to szlachcic, który wraz ze swoimi końmi utopił się w stawie przy tej drodze. Do unikalnych należy opowieść o żebraczce z Jutrzenki, która usłyszała od kogoś, iż może otrzymać dużo pieniędzy za pomoc w szczekaniu podczas dzikiego polowania. Pewnego razu, gdy usłyszała szczekanie psów biorących udział w takim polowaniu, zaczęła również szczekać. Gdy przestała, psy zaczęły ją gonić i przeraźliwie ujadać. Uciekając przed nimi dobiegła do następnej miejscowości i odtąd nigdy nie dołączyła do dzikiego polowania.
Bohaterką licznych podań i opowieści rozpowszechnionych nie tylko na Pomorzu, ale też w Danii jest Dzika Małgośka, Małgorzata Co – Koń – Wyskoczy, Szybka Łowczyni, Czarna Łowczyni, Czarna Greta. Nawiązują one do historycznej postaci, jaką była Małgorzata, córka księcia lubiszewsko-tczewskiego Sambora. Wyszła za mąż za księcia duńskiego Krzysztofa, a następnie króla Danii. Po jego śmierci sprawowała rządy jako regentka w imieniu małoletniego syna Eryka. Po konflikcie z możnymi przeniosła się do Meklemburgi, skąd pochodziła jej matka. Zachowanie Małgorzaty odbiegało zapewne od uznanych norm dotyczących kobiet w czasach, w których żyła, stąd utrwaliła się w pamięci ludzi. W tradycji ludowej zapisała się jako kobieta odważna, sprawna fizycznie, lubiąca polowania na dużą zwierzynę i jazdę konną.
Regionem słynącym z opowieści i legend o czarnej (piekielnej) łowczyni była ziemia lęborska. W ich świetle Małgorzata zamieszkiwała na zamku w Białogardzie (miejscowość ta we wczesnym średniowieczu była stolicą jednego z pomorskich księstw ). Jej pasją były polowania, na które udawała się także w niedziele i święta, zaniedbując obowiązki religijne. Pewnego razu podczas polowania ugodziła strzałą w wizerunek Matki Boskiej, który stał na rozwidleniu dróg. Za karę po śmierci musiała wiecznie polować. Według innej legendy Małgorzata była córką lub siostrą księcia pomorskiego Świętopełka ( błędnie), wydaną za mąż za króla duńskiego. Rezydowała w swoim zamku myśliwskim w okolicach Krępy Kaszubskiej (niedaleko Białogardy), skąd udawała się na polowania wraz ze świtą złożoną ze szlachty. W jednej z opowieści w polowaniach tych obok szlachty towarzyszyli jej wnukowie i prawnukowie. W innej Małgorzata z zakrytą twarzą poprosiła pewnego mieszkańca wsi, aby przeniósł ją przez rzekę, nie oglądając się za siebie. Ten, jednak gdy usłyszał hałas polowania a zwłaszcza ujadanie psów, obejrzał się i upuścił kobietę, która zniknęła. Po powrocie, za radą żony, odmówił modlitwę do Matki Boskiej zdejmując klątwę rzuconą przez dziką łowczynię.
W odnotowanych współcześnie opowieściach z północnej części powiatu lęborskiego Małgorzata pojawiała się jako kobieta z zakrytą twarzą na drodze przez bagna koło Białogardy.
Według O. Knoopa dawni mieszkańcy Pomorza wierzyli, iż w razie spotkania z dzikimi myśliwymi należy zakreślić wokół siebie krąg i zrobić znak krzyża.
Motyw dzikiego polowania (dzikich łowów) wywodzi się z mitologii germańskiej i celtyckiej. Rozpowszechniony był w krajach Europy północnej i zachodniej, a także środkowej. Dzikimi łowami nazywano szybki przelot w powietrzu gromady duchów, demonów, czarownic, któremu towarzyszył silny wiatr, pioruny i inne groźne zjawiska atmosferyczne. W mitologii germańskiej na czele dzikiego łowu stał bóg Wodan lub bogini Holda. W Skandynawii łowom przewodził Odyn, mogła też prowadzić bogini Freja.
Pokazuje to, iż kultura duchowa Kaszubów zawiera motywy wywodzące się z różnych czasów i tradycji. Dostosowane zostały one do kaszubskiego obrazu świata i reguł w nim obowiązujących – stąd w opowieściach dzëkô jachta interpretowana jest jako kara dla dusz osób, które za życia nie respektowały zasad religii chrześcijańskiej, mówiącej o tym, aby niedziela była poświęcona sprawom religijnym.
Anna Kwaśniewska
Bibliografia:
- Bądkowski L., Odwrócona kotwica, Wrocław 1976
- Knopp O., Legendy pomorskie, tłum. D. Kaczor, I. Kowalska, Gdynia 2008
- Landowski R., Tczew w czasie i przestrzeni, Tczew 2008
- Sychta B., Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej, t. I, Wrocław-Warszawa-Kraków 1967
- Siemiński T., Folklorystyczne ostępy dawnego Pomorza, Gdańsk 2020